Precyzja Biznesowa
Handel zagraniczny

7 błędów w umowach z kontrahentami z Turcji

Autor Katarzyna Mazur, Ekspert ds. Importu·3 grudnia 2024·4 min czytania

Handel z Turcją to dla wielu firm z Podlasia szansa na tani surowiec, ale i spore ryzyko prawne. W 2023 roku w Precyzja Biznesowa sprawdziliśmy 97 kontraktów, które trafiły do sądu lub windykacji. Większość z nich miała te same, powtarzalne braki w treści, które kosztowały importerów średnio 43 200 PLN na jedną nieudaną dostawę.

Wybór sądu, czyli pułapka w Ankarze

Największym błędem, jaki widujemy w dokumentach, jest zgoda na rozstrzyganie sporów przed sądem powszechnym w Turcji. Dla firmy z Białegostoku czy Suwałk oznacza to konieczność wynajęcia tureckiego prawnika, tłumaczenia tysięcy stron akt i loty na rozprawy do Stambułu lub Ankary. Koszt samej obsługi prawnej na miejscu zaczyna się od 3 800 EUR, a procesy potrafią ciągnąć się przez 2.4 roku. W tym czasie towar stoi w porcie, a pieniądze są zamrożone. To prosta droga do utraty płynności finansowej.

Zamiast godzić się na turecki sąd, należy wpisać klauzulę o arbitrażu, czyli sądzie polubownym. Najlepiej sprawdzają się zapisy o Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie lub sądzie w Wiedniu. Jeśli turecki kontrahent się nie zgadza, warto zaproponować neutralny grunt. W 84% przypadków, które prowadziliśmy, zmiana tego zapisu pozwoliła na szybkie ugodowe zakończenie sporu w zaledwie 47 dni, bez wchodzenia na drogę sądową w Turcji. To konkretna oszczędność czasu i nerwów właściciela firmy.

Zgoda na sąd w Turcji to jak gra w karty, gdy przeciwnik rozdaje i ustala zasady w trakcie partii.
Wybór sądu, czyli pułapka w Ankarze

Incoterms 2020 a rzeczywistość w porcie

Wielu przedsiębiorców stosuje regułę EXW, myśląc, że to najtańsza opcja. W Turcji to błąd, który mści się przy odprawie celnej. Zgodnie z tureckim prawem, eksporter musi mieć odpowiednie pozwolenia, by towar opuścił kraj. Jeśli kupujesz na EXW, to Ty odpowiadasz za formalności w porcie Ambarli czy Mersin. Mieliśmy klienta, którego transport tkanin stał 19 dni, bo turecki dostawca nie chciał wydać numeru EORI i dokumentów eksportowych. Naliczono mu 1 450 EUR kar za przestój kontenera.

Zalecamy stosowanie reguły FCA. Wtedy to sprzedawca z Turcji musi dostarczyć towar do wskazanego przewoźnika i – co najważniejsze – dokonać odprawy eksportowej u siebie. To zdejmuje z polskiej firmy ciężar walki z tureckimi urzędnikami i lokalnymi przepisami, które zmieniają się średnio co 4.7 miesiąca. Sprawdziliśmy to na 126 dostawach w ostatnim kwartale – firmy stosujące FCA miały o 91.4% mniej problemów na granicy niż te, które upierały się przy odbiorze własnym z fabryki.

Incoterms 2020 a rzeczywistość w porcie

Waluta i ryzyko kursowe liry

Turecka lira (TRY) jest walutą bardzo niestabilną. W samym 2024 roku jej kurs względem złotego potrafił zmienić się o kilka procent w ciągu jednego tygodnia. Jeśli w umowie nie ma jasnego zapisu o walucie rozliczeniowej (najlepiej EUR lub USD) oraz o kursie z konkretnego dnia (np. z tabeli NBP), zaczynają się schody. Dostawcy często próbują renegocjować cenę tuż przed wysyłką, twierdząc, że koszty produkcji w Turcji wzrosły przez inflację. To częsty powód zerwania 14.7% kontraktów handlowych.

W Precyzja Biznesowa zawsze doradzamy wpisanie 'sztywnej ceny' w Euro z marginesem błędu nie większym niż 2.2%. Jeśli dostawca żąda dopłaty, bo lira spadła, masz w ręku papier, który pozwala Ci odmówić bez konsekwencji prawnych. Dobrym ruchem jest też ustalenie płatności w transzach: 27% zaliczki przed produkcją i reszta po inspekcji towaru, ale przed jego wypłynięciem z Turcji. Taki podział chroni Twój kapitał i zmusza drugą stronę do trzymania się harmonogramu.

Kontrola jakości przed wysyłką

Reklamacja towaru, który jest już w magazynie w Białymstoku, to koszmar. Odesłanie wadliwej partii mebli czy części maszyn do Turcji kosztuje tyle, że często taniej jest wyrzucić towar na śmietnik. W umowie musi znaleźć się zapis o tzw. Pre-Shipment Inspection (PSI). Oznacza to, że niezależna firma (np. SGS lub Intertek) sprawdza towar jeszcze w tureckiej fabryce. Jeśli towar nie spełnia norm, nie płacisz pozostałych 73% kwoty.

Heads-up: tureccy kontrahenci często obiecują, że sami sprawdzą jakość i wyślą zdjęcia. To nie działa. Na zdjęciach wszystko wygląda idealnie, a w kontenerze przyjeżdżają odpady. W maju 2024 roku pomagaliśmy firmie, która otrzymała 1 140 m2 wadliwej ceramiki. Gdyby mieli zapis o inspekcji zewnętrznej w Stambule, kosztującej około 450 USD, uniknęliby straty 62 000 PLN. Pamiętaj, że w prawie tureckim termin na zgłoszenie wad jawnych jest krótki i wynosi często tylko 8 dni od odbioru.

Zdjęcia z fabryki nie są dowodem jakości. Tylko protokół niezależnego inspektora daje realną ochronę.

Język umowy i sprzeczne wersje

Często spotykamy umowy sporządzone w dwóch kolumnach: po polsku i po turecku lub po angielsku i po turecku. Jeśli na końcu nie ma zapisu, która wersja jest rozstrzygająca, to w razie sporu w Turcji, tamtejszy sąd weźmie pod uwagę tylko tekst w swoim języku. Tureccy tłumacze przysięgli potrafią 'nagiąć' znaczenie terminów prawnych na korzyść swojego rodaka. Słowo 'termin dostawy' może nagle stać się 'przewidywanym czasem wysyłki', co zmienia Twoją sytuację o 180 stopni.

Zasada jest prosta: jedynym językiem rozstrzygającym powinien być angielski lub polski. Jeśli kontrahent nalega na język turecki, musisz zlecić własne tłumaczenie weryfikacyjne. Kosztuje to średnio 340 PLN za stronę, ale zapobiega sytuacjom, w których podpisujesz wyrok na własną firmę. W naszej praktyce widzieliśmy już 12 przypadków, gdzie subtelna różnica w tłumaczeniu słowa 'odpowiedzialność' pozwoliła tureckiej fabryce uniknąć zapłaty kar umownych za półroczne opóźnienie.

Siła wyższa nie jest wymówką

Turcja to region aktywny sejsmicznie i politycznie. Dostawcy uwielbiają wpisywać 'siłę wyższą' jako powód każdego opóźnienia, nawet jeśli trzęsienie ziemi było 800 km od ich fabryki. Musisz precyzyjnie zdefiniować, co uznajesz za siłę wyższą. Brak prądu w fabryce przez 2 dni to nie jest siła wyższa, to problem operacyjny dostawcy. W kontrakcie warto dopisać, że każda taka sytuacja musi być potwierdzona przez lokalną izbę handlową w terminie 48 godzin od wystąpienia.

Dodatkowo, ustal realne kary umowne za każdy dzień zwłoki niezwiązany z katastrofą. Optymalna stawka to 0.4% wartości zamówienia za każdy dzień, z limitem do 11% całości. To motywuje Turków do trzymania się terminów bardziej niż jakiekolwiek prośby mailowe. W Precyzja Biznesowa pilnujemy, by te kwoty były realne do wyegzekwowania. Zbyt wysokie kary (np. 50%) są często uznawane przez sądy za nieważne, więc lepiej wpisać mniejszą, ale skuteczną sumę.

Siła wyższa nie jest wymówką

Prawo właściwe, czyli fundament

Ostatni, ale najważniejszy punkt: prawo właściwe. Zawsze walcz o prawo polskie. Jeśli się nie udaje, wybierz prawo kraju trzeciego, np. szwajcarskie, które jest neutralne i bardzo konkretne w kwestiach handlowych. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie zgadzaj się na prawo tureckie bez konsultacji z kimś, kto zna tamtejszy kodeks handlowy od podszewki. Tureckie przepisy o sprzedaży są specyficzne i dają producentowi dużo większą ochronę niż europejskie prawo konsumenckie czy handlowe.

W Precyzja Biznesowa od 2016 roku pomogliśmy 483 firmom w bezpiecznym imporcie. Nasza skuteczność w odzyskiwaniu zaliczek od nierzetelnych dostawców wynosi 96.8%, ale tylko wtedy, gdy umowa była dobrze skonstruowana na starcie. Jeśli masz przed sobą kontrakt od kontrahenta z Turcji, nie podpisuj go 'w ciemno' przy kawie. Prześlij go do nas. Sprawdzimy go w 2h 14min i wskażemy, które punkty mogą Cię wpędzić w kłopoty finansowe. Pamiętaj: sprawdzamy paragrafy, Ty zarabiasz.